Zakaz wjazdu do centrum Warszawy dla samochodów – to bardzo zły pomysł

Z czym kojarzą się centra dużych miast (w tym tekście skupię się na Warszawie w której mieszkam)? Mnie pierwsze, co przychodzi do głowy to…korki, samochody, trąbiące klaksony. I chociaż nie jest to zbyt pozytywne skojarzenie, to nie jestem zwolennikiem prób drastycznej zmiany tej sytuacji przez ograniczenie wjazdu do samochodów do centrum Warszawy. Dlaczego?

1. Odpowiednia infrastruktura

Ograniczenie lub całkowity zakaz wjazdu samochodów do centrum musiałoby wiązać się z odpowiednim przystosowaniem infrastruktury. Przede wszystkim mam tu na myśli parkingi, bo nie można się co łudzić, że wszyscy ludzie będą parkować auta na obrzeżach miast (np. w miejscach typu Parkuj i Jedź) i dojeżdżać do centrum metrem albo autobusami.

Ulice w Warszawie nie zawsze mają odpowiednią przepustowość

Bardzo duża część jechałaby samochodami tak długo jak się da… i później zostawiałaby je gdzie się da, całkowicie korkując okolice „strefy zdemotoryzowanej”, co dobrze by się nie skończyło. Dlatego pojemne parkingi, zagęszczenie przystanków autobusowych to absolutny mus. A patrząc na zabudowę Warszawy miejsc na to po prostu nie ma, o ile nie zejdzie się z infrastrukturą parkingową pod ziemię, a to są już ogromne koszty.

2. Charakter centrum

Przez wiele lat centrum było rozwijane nie tylko dla pieszych ale również samochodów. Tego nie da się wyeliminować bez „ubijania” wielu znajdujących się tam firm. Hotele, parkingi, niektóre sklepy – one istnieją dzięki temu, że da się do nich dojechać samochodem. Nie byłoby tej możliwości, nie byłoby sporej części zysków.

Droga ekspresowa S7 - nie ma na niej miejsca na drobny przydrożny handel

Na to trzeba wziąć poprawkę, by unikać sytuacji, które mają miejsce na drogach krajowych w Polsce obok których wybudowano drogi ekspresowe lub autostrady. Przydrożne zajazdy czy knajpy po prostu umarły wraz z przeniesieniem się ruchu na nowe, odizolowane drogi, gdzie jedynie duże, zagraniczne koncerny typu KFC mają środki finansowe na wybudowanie się przy MOPach.

3. Mieszkańcy i pracownicy

W centrum Warszawy mieszka bardzo dużo osób, podobnie jak urzęduje tam wiele firm. Ich nie można nagle odciąć od samochodów, bo o ile pracownik mieszkający na Kabatach i pracujący w centrum spokojnie dojedzie na miejsce metrem, to handlowiec, który ma do „obskoczenia” dziennie kilkanaście-kilkadziesiąt firm po prostu musi mieć swój środek transportu, który pojedzie dokładnie tam, gdzie on tego chce, a nie według rozkładu jazdy. Tak samo jest z mieszkańcami, którzy muszą jakoś się przemieszać, nie tylko w obrębie centrum.

Korki w Warszawie zdarzają się codziennie

Dlatego mimo zakazu wjazdu „obcych”, wciąż ciężko byłoby uzyskać efekt centrum wolnego od samochodów. Aut co prawda byłoby mniej, ale tylko trochę. Za to pracy przy wydawaniu przepustek dla osób, które muszą być zwolnione z zakazu – od groma.

Nie ma co

Dlatego jestem przeciwnikiem usuwania samochodów z centrum. Trzeba moim zdaniem starać się poprawiać infrastrukturę, usprawnić synchronizację sygnalizacji świetlnej, bo czerwone fala zakorkuje nawet wielopasmową ulicę (patrz -> Puławska), budować więcej parkingów i rozbudowywać metro.

To sprawi, że ludzie nie będą mieli aż takiej potrzeby jeździć do centrum samochodem. A jeśli będą musieli, to pojadą, załatwią co trzeba i szybciej z niego wyjadą, nie stojąc aż w takich korkach.

A centra wolne od samochodów można robić, ale tworząc miasta od początku z taką myślą…

Zdjęcie główne: Wikipedia

2 KOMENTARZE

  1. A ja się nie zgodzę, do centrum to jeżdżę tylko i wyłącznie metrem, tramwajem lub busem. Staram się je omijać samochodem szerokim łukiem, bo właśnie z miejscem parkingowym tam strasznie kiepsko jest. Sporadycznie zajeżdżam do centrum autem i potem krążę po uliczkach w poszukiwaniu miejsca. Dlatego jakieś ograniczenie powinno istnieć, albo może opłaty parkingowe dla tych co to dupę wożą znacznie podnieść, żeby mu się nie opłacało przyjeżdżać, a dla mieszkańców i całej obsługi karnety, na wyznaczone lokacje.

    • Ja też do centrum staram się jeździć komunikacją, jednocześnie wiem, że w niektórych przypadkach, gdy np. się naprawdę spieszę, albo chcę załatwić kilka szybkich spraw oddalonych od siebie o parę kilometrów samochód jest niezastąpiony.

      Opłaty parkingowe przede wszystkim powinno się przenieść w 100% do Internetu, bo totalną głupotą jest w 2015 roku musieć latać do samochodu co godzinę żeby nowy bilecik pobrać…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Najnowsze teksty

Opel Corsa F 1.2 Turbo 130 KM GS Line – TEST

Nowy Opel Corsa to samochód mający naprawdę zadziorny wygląd. Egzemplarz, który dostałem do testów jeszcze podkreślał jego...

Skoda Fabia 1.0 TSI 95 KM Style – TEST

Skoda Fabia 3 generacji to samochód, który w dzisiejszych czasach nie wzbudza już większych emocji. W sumie ten model nigdy nie miał...

Opel Astra K 1.2 Turbo 130 KM GS Line – TEST

Piąta generacja Opla Astry, nosząca oznaczenie K, w 2019 roku przeszła lifting. Mnie przypadło pierwszy raz stanąć "twarzą w atrapę chłodnicy" z...

KIA e-Niro 204 KM 64 kWh XL – TEST

KIA e-Niro to samochód elektryczny, który oferowany jest w dwóch wariantach. Bardziej miejskim, mającym baterie o pojemności 39,2 kWh i silnik elektryczny...

Jeep Renegade GSE 1.3 Turbo 180 KM Limited – TEST

Jeep Renegade to samochód, którego śmiało nazwać można Wranglerem dla "normalnego" kierownicy. Nie aby Wranglera mogli kupić jedynie szaleńcy, ale pomimo tego,...